
Prezydent USA B. Obama nie miał dopiętego planu wizyty ani pomysłu, co prezydent USA miałby w Warszawie zrobić czy powiedzieć. Stanęło więc na wizycie roboczej. Obama miał takze powody do powściągliwości za sprawą wygłoszonego w kwietniu 2009 r. w Pradze ważnego przemówienia na temat rozbrojenia atomowego, szeroko komentowanego w świecie, ale w samym regionie przemilczane. Na dodatek przywódcy Europy Środkowej pokazali się wówczas z jak najgorszej strony czyli kłótliwości: najpierw prezydent i premier Czech kazali Prezydentowi Obamie wybierać, z którym z nich zje kolację (skończyło się tym, że wieczór spędził z żoną); dzień później musiał rozmawiać z dwugłową delegacją z Polski nie mówiącą po angielsku, bo Donald Tusk nie potrafił uznać wyższości Urzędu Prezydenta nad Urzędem premiera i za wszelką cenę chciał się spotkać z Prezydentem USA. W końcu to Prezydent powołuje premiera a nie na odwrót. Dodatkowo Prezydent ma mandat społeczny od Narodu, a premier tylko od posłów. Kaczyński już wtedy zaprosił prezydenta USA do Polski, z kolei Tusk bezskutecznie zabiegał o wizytę w Białym Domu. Przełom nastąpił po tragedii smoleńskiej. Barak Obama chciał przyjechać na pogrzeb Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ale zatrzymała go chmura pyłu wulkanicznego znad Islandii. Jest to oficjalna wersja. Z dobrze poinformowanych źródeł wynika, że Rosja miała wszelkie powody i chęci ku temu aby rozpętać III wojnę światową. Względy bezpieczeństwa wymagały, aby do konfliktu zbrojnego nie doszło <b>...</b>
Obama
Polsce